Wednesday, 29 February 2012

Lachowicz w Fabrice - relacja

Jacek Lachowicz, uznany i szanowany przez krytyków, lecz wciąż nieznany szerszej publiczności. Niedzielny koncert w poznańskiej Fabrice był aż do niezdrowej przesady „elitarny”.


Nie wiem jak inaczej nazwać sytuację, w której na koncert jednego z najbardziej uzdolnionych polskich muzyków  przychodzi dosłownie kilka osób. Czasem zaczynam się poważnie zastanawiać czy granie muzyki na żywo ma jakikolwiek sens. Być może transmisje na żywo z sali prób, przerywane reklamami byłyby lepszym rozwiązaniem.
 
Z pewnością występ Lachowicza był niezwykły, poczynając od domowej atmosfery (wszyscy przedstawili się po imieniu, muzycy jak i publiczność) po doskonałą muzykę.  Klawisz, gitara, perkusja – prosty trzyosobowy skład wytworzył magiczną atmosferę. Sam Lachowicz porównał się do szamana, który podczas tajemniczego muzycznego rytuału uzdrawia zgromadzoną publiczność. Śmiałe stwierdzenie, jednak rzeczywiście było w tym koncercie coś tajemniczego i oczyszczającego. Muzyka Lachowicza dawała pole do popisu dla wyobraźni, bo tę muzykę przeżywało się mocno i emocjonalnie, mimo stosunkowo prostej formy (raz subtelne, raz nieco cyrkowe melodie wygrywane na klawiszu skonfrontowane z transową motoryką i hałaśliwą, zawsze przesterowaną gitarą).
 
Zespół zagrał przekrojowy set uwzględniający życzenia publiczności (prawie jak na próbie). Pojawiły się także trzy nowe kompozycje, które być może zostaną wydane jeszcze w tym roku (całkiem udane, jednak nie wnoszące nic nowego do dorobku Lachowicza).
 
Żałujcie, że was tam nie było! Może to strasznie płaskie stwierdzenie ale Lachowicz z zespołem to naprawdę dobrzy ludzie, czuć to w ich muzyce.
 
Z Poznania Jakub Lemiszewski

3 komentarze:

  1. Czyli w Poznaniu wszystko po staremu. Sam już w sumie nie wiem czy lud ma tak "wyrafinowany" gust, że od lat część poznańskich koncertów po prostu musi przybrać "kameralny" charakter. Czy też mieszkańcy i napływowi są tak cholernie skąpi. Po ile były bilety? Więcej jak 10 zeta?

    Søren

    ReplyDelete
  2. 25/30 z tego co sie orientuje

    ReplyDelete
  3. no tak, cena dosyć wysoka.
    we Wrocławiu było tak samo. jak grał w Bezsenności za jakieś pewnie 15/20 to było pełno, nie mówiąc już o darmowym koncercie w Niebie, gdzie na zewnątrz ludzie się wylewali. ale jak w nieistniejącej już knajpie przy Capitolu bilety kosztowały właśnie ok. 30 zł, to przyszło z 10 ludzi.

    ReplyDelete

"Czytelniku" tudzież "przypadkowa osobo", jeśli naprawdę chcesz zostawić komentarz, to zrób to, bo dlaczego nie? Mamy jednak do Ciebie prośbę - podpisz się pod swoim postem. pozdrawiamy, ekipa FYH!